Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 grudnia 2011

Dialog piętnasty...


Dzisiaj Joasia ścisnęła moją rękę, mocno...Wydawało mi się, że nie chce mnie puścić .... Nie wiem cokolwiek widzi, czy mnie poznaje...  To już tylko „ciało”....  Ale chyba czuje i słyszy... Modlę się, by dołączyła już do Aniołków.... Tam jest kraina szczęśliwości.... Zasłużyła na to!
Marysiu! nie pozwalam Ci mówić, że to już tylko ciało!
Ale to jest prawda....!
Nie! Póki jest tu, jest człowiekiem! Ma ciało i duszę.
Ale ja nie mam kontaktu z jej duszą, głaszczę tylko jej ciało!
Dusza nie zawsze może się kontaktować....... Ciało jest czasem jej wielkim więzieniem. Dobrze, że umiesz pogodzić się z jej ewentualnym odejściem..., a właściwie przejściem do innego wymiaru.  Wiesz..., Asia  po przejściu będzie mogła więcej dla siebie i dla Ciebie. A potem...., kiedyś się spotkacie.. Ale... może uda się jej wyjść z tego stanu? Nie ma takiej szansy, Maryniu?
Nie ma.... Jeśli przeżyje, to tylko w formie wegetatywnej..... Hospicjum, trwanie i czekanie....
Nie umiem tego pojąć...
Ja też.... Pytać się Boga, jaki w tym cel?
Pytaj, masz prawo zrozumieć, dowiedzieć się czegoś...
I powie mi to co ostatnio.... Opuść dziecię swoje?
Możesz pytać Boga o różne problemy. Pytaj, aż zrozumiesz.
Trudno rozumieć, kiedy jestem jak „odmóżdżona”....
Niektórzy mawiają, że Biblia, Słowo Boże ich krzepi, dodaje sensu życia, nadziei.
Ja już nie mam nadziei....
Ależ masz! Nawet jeśli Asia odejdzie, to będzie z Tobą duszą. I potem się spotkacie. Pamiętaj, że tylko jej ciało jest ograniczone i mózg. Dusza ma podobny potencjał jak innych..., np. geniuszy.

środa, 14 grudnia 2011

Dialog jedenasty...


Jak się czuje Asia? Pytałaś o białko? Podają jej?
Podają jej razem z aminokwasami. Lekarz powiedział, że to nie jest taka tragiczna odmiana sepsy, żeby trzeba było stosować ACP. Podają jakieś inne. A ja się buntuję. Jak to? To nie jest tragiczna odmiana.... skoro płuca nie funkcjonują, zawalone jak nie wiem co...,  ogólne zakażenie organizmu...., a oni czekają. Na co? Aż zemrze? Ja widzę tu wiele błędów, ale przecież swoim laickim rozumem nie mogę walczyć z lekarzami... Przeraża mnie fakt, że Asia będzie przywiązana do respiratora na całe życie, nie będzie mówić, ani jeść normalnie.
Będzie.
Skąd wiesz?
To minie...
Jesteś dobrą duszą, która mnie podtrzymuje. Ja już upadłam...
Nie...! Marysiu walcz...
Jak? Daj mi broń...!
Masz znajomą dziennikarkę w radio, tam gdzie o tańcu opowiadałaś. Może zaproś się na taką rozmowę..., tylko na temat Asi..... Powiedz... jak laik, jak jest... 
Niesamowity pomysł... Spróbuję...
Powiedz, że dziwi Cię, że taki ciężki stan to stan jeszcze zbyt mało krytyczny by podać białko aktywowane. Czemu nie można próbować wcześniej i zaoszczędzić spustoszeń w organizmie?
Jednak człowiek wierzy w mądrość/wiedzę lekarzy..., tak jak ja... I wciąż ma nadzieję, choć mnie każda minuta zdaje się ją odbierać...
Ty masz moc w słowie... i ciepło. Opowiedz... Nagłośnienie raczej pomoże niż zaszkodzi. Może lepiej jakby to była rozmowa neutralna? Bez zarzutów. Zasugeruj, że wiele osób boryka się z takim problemem, że po prostu jesteś bezradna Mama ...
Poddałaś pomysł... spróbuję go wykorzystać.


Dzisiaj zapytałam, dlaczego raz ma rurkę sondy w nosie, a raz w gardle... Ordynator mi powiedział..., dlatego, że Joasia sobie wyjmuje! To znak, że może sobie również wyjąć rurkę z krtani! Ale, czy podoła wtedy oddychać sama?
Wiesz... wtedy przywiązują ręce.. włączy się alarm i ją włożą. Ale...chyba zapobiegliwie przywiązują ręce...
Cały czas ma przywiązane ręce... Odwiązuję, jak przychodzę na wizytę... Ale to jest dobry sygnał, że może chce i zacznie sama oddychać. A jak zacznie sama oddychać, to może nie będzie tej niewydolności oddechowej...????

Wiesz, że jesteś rówieśniczką Joasi.....? Chciałabym mieć Cię przy sobie... Znikąd tyle „dobra” nie przyszło jak od Ciebie. Jesteś naprawdę wsparciem ogromnym... ! Z daleka..., ale namacalnym...
Ja niemal nic nie umiem zrobić...
Oj, umiesz.... Bóg mi świadkiem...
Ale... ja mało robię...
Nie chodzi o to by robić DUŻO, tylko „dobrze”
Marysiu.... chciałabym byś była szczęśliwa...Ty i Asia.. Zobacz... to co  przeczytałaś w Biblii... W świetle tego co mi powiedziałaś... to niezwykłe. Myślę, że Bóg jest z Tobą, że daje Ci znak, że jest blisko. Pytaj Go dalej. Rozmawiaj, buntuj się, krzycz, a najważniejsze... to dziękuj...
Dziękuję codziennie.... Już sama nie wiem, czy lepsze jest „klepanie” modlitw, czy autentyczna „rozmowa”, nawet najgorsza...
Wszystko jest dobre.., bo ważna jest intencja. Nie wahaj się prosić...

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dialog piąty...


Dziś Joasię przewieziono na OIOM do Zielonej Góry. Koszmarny oddział, zbiorowa sala, żadnej intymności.... nawet nie można w intymności przeżywać swego bólu....
.
Joasia umiera.....! Nie umiem pogodzić się z Jej odejściem....! 

Widzę, jak bardzo cierpi! To okrutnie boli! Przede wszystkim zaś widzę bezradność lekarzy.....
A ja............. jestem otulona niemocą, w kokonie kiru...
Depresja..... !
Potworna.... !
Jestem w rozpaczy, ból rozsadza mi serce....
Nic nie mogę....!
Widzę potworne cierpienie Joasi..... i niemoc lekarzy....
Czy po to mam mózg, żeby nie wiedzieć?
Gubię się w pojmowaniu łaski...., dobra...
Cierpię.... !
Potwornie.....!

Droga Maryniu...  Długo zastanawiałam się, co powiedziać... Wiem, że cierpisz ogromnie i każde moje słowo może dawać Tobie nowe rany. Myślę, że jedyne co możesz, to polecić Asię i siebie Bogu......
Troszkę przeszłam i wiem, że bunt jaki we mnie powstał, czy też „głębokie i cierniste” wchodzenie w to, co się działo nic mi nie dawało. Był tylko narastający ból. Nie wiem, czy wtedy myślałam o Tacie, czy bardziej o sobie, pozbawianej życia ukochanej osoby.... Teraz, po latach myślę, że On TAM, po tamtej stronie, jest szczęśliwszy, bo już nie cierpi. Spełnia swoje marzenia i rozwija się... Wierzę, że Bóg pokazał mojemu Ojcu alternatywy..... żyć w cierpieniu czy wyzwolić się.... I On sam wybrał... Mój Tata dawał nam niezwykle znaki obecności, a swojej ukochanej siostrze, która miała dar widzenia powiedział zaraz po przejściu: „jak tu pięknie, jak tu interesująco”... Był zachwycony. Tak naprawdę świat tu, jest mniej realny, niż ten TAM...

Śmierci nie ma. Jest tylko wyswobodzenie duszy z niedomagającego  ciała. Po przejściu jesteśmy, choć inaczej. Widzimy cierpienie i tęsknoty swoich bliskich. Problemy są tylko z komunikacją....
Pamiętaj jednak, że nic do końca nie jest przesądzone. Może dokonać się cud i Asia wyzdrowieje......., albo Bóg uzna, że lepiej jej będzie TAM, bo mimo wielkiej Twojej miłości, w tym życiu Bóg dał Asi trud i boleść. Nie wierzę w reinkarnację, ale chyba wierzę, że każdy pozwolił Bogu, by wybrał mu życie najlepsze do rozwoju w perspektywie nieskończoności naszej egzystencji.
Być może, pełne bólu życie Asi, jest jej darem, który dała sobą, by inni stawali się pełni miłości?
Najtrudniej tak żyć, ale Bóg każdemu dał wolny wybór. I Ona wyraziła zapewne na to zgodę, zanim się narodziła... Wiem, że ludzie  w takich granicznych chwilach, mają wybór... Asia na pewno sama wybierze. Ale nawet jeśli wybierze przejście, to zawsze będzie Twoją Strażniczką. Twoim Aniołem. Będzie blisko... Na pewno chce, byś Ty była radosna i szczęśliwa. Wierz mi, Asia jest Piękną Dziewczyną, która daje Miłość... Cokolwiek by się stało........ pomyśl, że to decyzja Asi i Boga.

Pytasz o łaskę.... Bóg ma inną logikę... Bóg patrzy, co nam pomoże w życiu nieskończonym i rozwoju do Niego. Pozwala na cierpienie, by nas uszlachetniało. Prosi by dbać, byśmy nie stracili miłości i wiary... mimo cierpienia. Chyba mówię truizmy....  Takie odczucia miałam, gdy byłam zbuntowana, zrozpaczona...  Ale bywały chwile olśnienia, kiedy to wszystko budowało sens.....
Łaski..... ona bywają bardzo trudne...., ale te - dają wielki splendor dla ducha. Spróbuj nie myśleć po ludzku...... Trudno jest myśleć duszą, a nie ciałem. Wiem, że trudno Ci tak myśleć...... Ja nie potrafiłam....... Ale Ty jesteś wyjątkowa i bardzo mądra.
Podziwiam Cię Maryniu, że potrafiłaś dotąd z uśmiechem pokonywać smutki i dramaty życia... Jesteś wybrańcem Boga... On jest blisko Ciebie.... Dobrem jest Asia, dobrem jesteś Ty....

Przytulam Cię Maryniu.... ja i inni, którzy o Tobie myślą, z modlitwą i ciepłem.... Mam nadzieję, że nie zraniłam Cię moim chaotycznym gadaniem. Tak to czułam. Czekam na Ciebie. Bardzo bym chciała, byś przyniosła dobre wieści....

Dialog pierwszy...

Oj... Maryniu trzymaj się ciepło... Modlimy się z mamą o zdrowie Asi. 
Nie trzymam się.... Jest bardzo źle! Wczoraj u Joasi wariowało serce, zatrzymywał się oddech... A ja padam na twarz.... Pozostała i tylko modlitwa, w której proszę o siłę dla Niej.... 

Otaczamy Asię i Ciebie dobrymi myślami........i przytulamy. Napisz, jak Asia się czuje?
Bardzo dziękuję za ciepłe myśli i modlitwy.... Tak bardzo nam teraz to potrzebne! Joasia jest w stanie padaczkowym, to tak jak zawał. Dla niej to już drugi.....! Jest w głębokiej śpiączce... Żyje tylko dzięki aparaturze! Oddycha za nią respirator, maszyny przejmują funkcje życiowe. Odżywiana jest sztucznie, przez sondę, a przez wszystkie inne rurki toczy się „życie”.....
Dzisiaj planowano wyjąć rurkę intubacyjną, żeby zaczęła podejmować próby samodzielnego oddychania.... nie podjęła...!. Noc będzie kryzysowa, bo odstawiono wszystkie leki, by rozpocząć modyfikację leczenia, a to może nastąpić dopiero w drugiej dobie.... Jak ja przetrzymam te dwie noce.....??? Jeżdżę do Sulechowa 2x dziennie, to 26 km od Zielonej Góry. Nie powinnam jeździć samochodem, zaczynam jeździć jak automat, popełniam błędy, czasem nie wiem, jak przebyłam drogę i nie pamiętam co było po drodze....

Maryniu... Asia zacznie oddychać sama... Wierzę w to.
Wczoraj wariowałam z rozpaczy, jak przestała oddychać...

Dobrze, że jest w szpitalu... tam jest aparatura. Będzie dobrze.
Mów mi to stale.

Oddaj siebie i Asię pod opiekę Jemu.
Już oddałam....... Wczoraj.... Do tej pory zaciekle myślałam o wygranej!

To nie jest tak, że Bóg zabiera... Bóg wspiera. Może to doświadczenie..,. byś właśnie Bogu ufała i Matce Bożej. Zaufaj Maryi i módl się do Niej.
Kolana już mnie bolą od klęczenia...!

No to po prostu na leżąco pogadaj z Bogiem. Zatop się w Bogu, Jemu powierz Asi zdrowie. On Cię nie zawiedzie. I poproś o sen...
Oddycham, rozmawiam, proszę, a potem myśli wracają i sen odchodzi...
No tak, rozumiem... To ogromny stres.